Kurhany wikingów w Amborneset

Gwiezdne groby, stalowy miecz i tysiąc lat historii – przy Hindrum Fjordsenter nad Trondheimsfjordem.

Język kamienia – forma i kosmiczny sens grobów

W Amborneset znajdziemy kurhany niemal we wszystkich formach, jakie znał wikingowski obrzęd pogrzebowy. Okrągłe kurhany, owalne kurhany, podłużne długie kurhany i groby w kształcie łodzi – każda forma wybrana celowo, nie przypadkowo. Wielkość kurhanu opowiadała historię osoby, która w nim spoczywała. Mały kurhan o średnicy półtora metra mógł należeć do rolnika lub rzemieślnika. Największe kurhany w Norwegii, jak Herlandshaugen na wyspie Leka o średnicy 65 metrów i wysokości 12 metrów, należały do najpotężniejszych. Status nie był tylko przeżywany – był budowany w ziemi na wieczność.

Blisko brzegu, w dolnej części Amborneset, leży grób odróżniający się od wszystkich innych. Ma kształt gwiazdy – trójkątny, trójramienny typ grobu, który prawie nigdzie indziej w Norwegii nie występuje. Kształt nie jest dekoracyjny. W nordyckiej mitologii i tradycji szamańskiej trójkąt łączy się z Yggdrasilem, drzewem świata, które spajało dziewięć światów – Asgardem na górze, Midgardem pośrodku i Helem na dole. Ten, kto spoczął w takim grobie, został umieszczony nie tylko w ziemi, lecz w kosmicznym porządku. Grób nie był punktem końcowym. Był węzłem.

W samym sercu każdego kurhanu, ukryte pod warstwami ziemi i czasu, kryją się kopce kamienne. Tu właśnie znajduje się sam grób – zmarli skremowani lub złożeni w całości w komorze, otoczeni przedmiotami, które miały im towarzyszyć w dalszej podróży. Narzędzia, biżuteria, jedzenie i broń. Nie symbole, lecz praktyczne pomoce na życie, które wikingowie spodziewali się po drugiej stronie.

Od osiemdziesięciu do trzynastu – cicha katastrofa nowoczesności

W dziewiętnastym wieku naliczono ponad osiemdziesiąt kurhanów w okolicach Amborneset. Dziś pozostało trzynaście. Pozostałe sześćdziesiąt siedem zniknęło – nie zostały dramatycznie zniszczone, lecz po cichu usunięte przez pług, łopatę i prace fundamentowe przez kolejne pokolenia. To, co przeżyło tysiąc lat północnonorweskiej pogody, wojen domowych i średniowiecznego chaosu, zostało unicestwione przez nowoczesne rolnictwo i zabudowę. To być może najcichsza katastrofa w historii tego obszaru.

Zachowane kurhany noszą własne blizny. Wyraźne rowy u podstawy zaznaczają pierwotne kontury – granice, które niegdyś oddzielały sacrum od codzienności. Jamy rabunkowe szpecą kilka kurhanów jak ciemne rany w terenie, świadectwo rąk, które z desperacji lub chciwości wtargnęły w to, co należało do zmarłych. Może szukali złota, może broni, może amuletów, które miały chronić wojownika w drodze do Valhalli. Nie znaleźli spokoju – i zostawili ślady, które archeolodzy czytają dziś jak otwarte księgi.

Pieśń żelaza z Amborneset – miecz, który przeżył tysiąc lat

W 1928 roku do Muzeum Nauki w Trondheim dostarczono fragmenty wikingowskiego miecza wydobytego z jednego z kurhanów w Amborneset. Datowanie wskazuje na okres 800–850 n.e. – pierwsze, najciemniejsze dekady epoki wikingów, gdy skandynawscy wojownicy zaczęli pozostawiać swoje ślady wzdłuż wybrzeży Europy. Typ miecza sklasyfikowany jest jako typ E według J. Petersena, nazwany na cześć archeologa dr. Jana Petersena, który w 1919 roku opublikował pierwszą systematyczną typologię norweskich mieczy wikingowskich w swojej dysertacji «De norske vikingsverdene».

Rzemiosło tego miecza jest niezwykłe. Rękojeść obejmuje część głowni jednostronnie ostrzonego miecza. Obie jelce są dobrze zachowane i ozdobione dekorem świadczącym o kowalu dysponującym czasem, cierpliwością i dumą – wąskie, podwójne miedziane listwy pionowo obramowują okrągłe wgłębienia wzdłuż całej długości jelca. Trójdzielny głownik jest wykuty razem z górnym jelcem i oddzielony od niego obiegającą listwą perełkową. To nie jest seryjnie produkowane narzędzie wojenne. To przedmiot osobisty, stworzony dla jednego człowieka, przeznaczony by go przeżyć.

Norwegia jest czołową zbrojownią świata wikingów. Spośród około 3500 wikingowskich mieczy znalezionych w całej Skandynawii, większość pochodzi z norweskiej ziemi. Wyjaśnienie jest proste i głębokie zarazem: pogański zwyczaj składania mieczy do grobów był silniejszy i bardziej rozpowszechniony w Norwegii niż w Szwecji czy Danii. Miecz towarzyszył swojemu właścicielowi w śmierci, tak jak towarzyszył mu za życia – jako przedłużenie woli, statusu i honoru. Miecz z Amborneset jest jednym z nich. Fragment człowieka, którego nigdy nie poznamy, lecz którego rzemiosło wciąż możemy trzymać w dłoniach.

Tajemnice ziemi – archeolodzy otwierają drzwi do epoki żelaza

W 2009 roku archeolodzy z Muzeum Nauki NTNU w Trondheim przeprowadzili systematyczne badania w Amborneset, w związku z budową miejsca odpoczynku. To, co odkryli, zmieniło rozumienie tego miejsca. Wśród znalezisk było wiele jam kuchennych z epoki żelaza – urządzeń używanych do przyrządzania posiłków za pomocą rozgrzanych kamieni. Niektóre jamy miały imponujące wymiary ponad dwóch metrów średnicy. Takie rozmiary nie służą do gotowania obiadu dla rodziny. Służą do nakarmienia wielu – przy zgromadzeniach, ceremoniach i uroczystościach, kiedy zbierała się cała wspólnota.

Archeolodzy znaleźli trzy paleniska i resztki warstwy czarnej ziemi – najciemniejszy znak długotrwałej działalności człowieka. Czarna ziemia powstaje tam, gdzie ludzie żyli przez długi czas: ogień, popiół, materia organiczna i codzienne życie pokoleń zlewają się w warstwę, którą archeolodzy rozpoznają natychmiast. Żadne wyraźne dołki po słupach nie ujawniły domów, lecz obecność palenisk, czarnej ziemi i otaczających kurhanów jednoznacznie wskazuje na osadnictwo w pobliżu. Ludzie tu żyli. Nie tylko grzebali tu swoich zmarłych.

Na Borgåsen, tuż nad Amborneset, znajduje się skupisko kamieni, które lokalna tradycja nazywa Borgen – Twierdzą. Przypuszcza się, że mogła to być wiejska warownia – posterunek obronny lub miejsce zgromadzeń dla lokalnej władzy. Poniżej znajdują się kopce, które mogą być kurhanami lub punktami obserwacyjnymi związanymi z tym samym kompleksem. Połączenie cmentarzyska, jam kuchennych, palenisk, czarnej ziemi i możliwej warowni na wzgórzu wskazuje na Hindrum jako historyczne centrum władzy w Indre Fosen – miejsce trwałej potęgi, nie tylko przejściowego osadnictwa. Więcej o twierdzy z epoki żelaza . Co wciąż kryje się pod powierzchnią, nikt nie wie.

Fiord za Amborneset pamięta więcej niż groby. 18 czerwca 1199 roku te same wody stały się polem bitwy – gdzie król Sverre i Birkebeinowie spotkali flotę Baglerów w jednej z najbardziej decydujących bitew morskich wojny domowej. Pięć okrętów zatonęło. Kto wie, co wciąż leży na dnie przed przylądkiem.

Odkryj więcej zabytków, lokalnych miejsc i historycznych śladów na półwyspie Fosen. Powrót do kultury, jedzenia i miejsc .